Hands Like Houses zagrali koncert w poznańskim Pod Minogą. [RELACJA]
2025 October 22 | Sylwia SaramaHands Like Houses to Australijska formacja, która w całej swojej trwającej już ponad dekadę karierze w Polsce pojawiła się dotychczas tylko raz. W Szczecinie jako support włochów z Hopes Die Last i nie oszukujmy się to było lata świetlne temu. Ekipa zaa oceanu była wtedy jeszcze przed wydaniem swojego debiutu, krążka pt. “Ground Dweller”, który ukazał się dopiero rok po tamtym koncercie. Od tego czasu rozrosła się nie tylko ich dyskografia, ale też grono słuchaczy. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać… Zapraszamy do przeczytania naszej relacji z koncertu zespołu w poznańskim klubie Pod Minogą.
Długowyczekiwany drugi koncert Hands Like Houses w naszym kraju odbył się kila dni temu, 19-ego października we wspomnianej już stolicy Wielkopolski. Tak jak wspomniałam wcześniej wydawać by się mogło, że grono ludzi zaznajomionych z Australijczykami sukcesywnie rosło przez ostatnie lata. Pierwszym sygnałem, że chyba jednak nie do końca tak jest szczególnie w Polsce był kameralny klub (znamy i lubimy). Drugi sygnał już bliżej samego wydarzenia to wciąż dostępne bilety. Minoga naprawdę nie należy do ogromnych klubów mieszczących setki osób. Już jedna setka wydaje się być mało realna chociaż oficjalnie miejsca jest na 150 dorosłych osób. Skoro więc grupa potencjalnie zbierała grono fanów tyle lat to zebranie 150 osób nie powinno być trudne, prawda? Błąd. Finalnie na koncercie stawiło się może 40-50 osób licząc w tym obsługę baru, support i gwiazdę wieczoru. Oczywiście możemy zwalić winę na miasto i miejsce, datę w niedzielę, niedostateczną promocję czy cokolwiek innego. Finalnie jest to po prostu przykre, że po 14 latach pełnej wzlotów i upadków kariery kapela, która przylatuje do Europy z Australii (!) trafia na taki odzew. Oddaje za to pełny honor publice obecnej na koncercie – nadrobiliśmy energią i pozytywnym nastawieniem wszystkie braki personalne.

Przed występem głównej gwiazdy wieczoru mieliśmy okazję zobaczyć na scenie polską formację Père-Lachaise z Gniezna. Panowie z charakterystyczną nazwą (szczególnie dla Francuzów) próbowali całkiem skutecznie przekonać do siebie tą zgromadzoną w Minodze garstkę publiczności. Czy zaliczą ten występ do udanych? Być może, z mojej perspektywy wyszło to średnio. Początek jeszcze dawał nadzieje, ale im dłużej trwał występ tym bardziej ludzie rozchodzili się po wnętrzu w rezygnacji oczekując Australijczyków. Jeżeli chodzi natomiast o set jaki zaproponowało nam Hands Like Houses to był to całkiem solidny zlepek starych i nowych kawałków nagranych już z Joshem Ravenem. Wokalista, który przejął mikrofon po Trentonie w 2023 roku idealnie odnalazł się w swojej nowej roli i pokazał prawdziwy talent dorównując oryginalnemu frontmanowi. Ktoś kto nie śledzi historii zespołu mógłby się nawet nie zorientować, że coś tutaj uległo zmianie. Wracając do setlisty to ta zawierała nieco ponad dziesięć utworów, a dokładniej dwanaście. Starszą część dyskografii formacji reprezentowały piosenki “Colourblind”, “Division Symbols” czy “I Am”. Z kolei nowszą twórczość ekipy z Canberry reprezentowały numery “Heaven”, “Paradise”, “Wild Fire” oraz “ICU”. Z oczywistych względów to ta druga część widowiska wyszła bardziej pewnie i z pełnym oddaniem, natomiast całość występu i tak była fenomenalna. Pełna szczerych chęci i oddania pomimo skromnej publiki dla jakiej grali w Poznaniu.










