Rock For People 2025 czyli 30 lat rockowego szaleństwa! – Dzień 1 [RELACJA]
2025 June 13 | Sylwia Sarama
Rock For People to jeden z najszybciej rozwijających się festiwali w ostatnich latach. Coraz więcej i częściej słychać o nim również poza granicami Republiki Czeskiej, w tym także w Polsce. Nic więc dziwnego w tym, że swoje tegoroczne trzydziestolecie mieli okazję celebrować z przysłowiowym hukiem. Dodatkowo ten rok stał się kamieniem milowym w historii tego muzycznego przedsięwzięcia. Po raz pierwszy na lotnisku gdzie odbywa się festiwal zagościło łącznie aż 50 tysięcy ludzi, a same koncerty trwały pięć dni, nie jak dotychczas maksymalnie cztery. I chociaż nie wiemy czy ta tendencja się utrzyma to i tak zapraszamy do lektury zapisu naszych wrażeń z tych kilku dni (11-15.06.2025) spędzonych w Hradec Králové. W tym poście skupimy się na pierwszym dniu wydarzenia, oczywiście wypatrujcie kontynuacji! 🙂
11.06.2025
Tak jak wspominaliśmy we wstępie w tym roku liczba uczestników wydarzenia była rekordowa, to też gdy wkroczyliśmy na teren wydarzenia w środę było to zdecydowanie widoczne. Trzeba przy tym zaznaczyć, że w ostatnich latach gdy mieliśmy do czynienia z datą w środku tygodnia takich tłumów nie było. Czy jest to zmiana na plus? Zależy kogo o to zapytamy, nam jednak nie przeszkodziło to w doświadczeniu na start koncertu grupy Normandie. Szwedzki zespół otwierał KB Stage, a ich występ przypomniał nam jak dobrze spisali się kilka lat wcześniej w 2019 roku. W czasie koncertu usłyszeliśmy między innymi takie utwory jak “White Flag”, “Holy Water” czy nowsze “Serotonin” z wydanego niedawno krążka “Dopamine”. I to właśnie na tym najnowszym wydawnictwie skupiła się grupa w czasie swojego stosunkowo krótkiego setu (10 utworów). W końcu występy festiwalowe to niezłe drzwi do promocji nowego materiału.
Galeria: Bad Nerves na Rock For People 2025
Nie inaczej było w przypadku show danego przez Poppy. Wokalistka zagościła w dalszej części dnia na drugiej co do wielkości Tesco Stage promująć “Negative Spaces” i wypełniając strefę publiczności po same brzegi. Jednak w nas całość tego występu wzbudziła mieszane uczucia, występ nie kierowany był do publiki, a studyjne wersje utworów artystki są po prostu lepsze. Dodatkowo image jaki amerykanka tworzyła na około siebie przez lata, od bycia tworem AI przez wszystkie drastyczne zmiany stylu w muzyce nie do końca nam odpowiadają. Od pozytywnej strony pokazała się za to formacja Bad Nerves, która występowała po wspomnianych wcześniej szwedach. Chociaż jest to kolejna alternatywno-rockowa kapela z Wielkiej Brytanii, którą możnaby wrzucić do jednego worka z kilkunastoma innymi reprezentantami tamtejszej sceny. Finalnie mają swój unikatowy urok, który przykuwa uwagę słuchacza w czasie ich występu.
Na wyróżnienie zasługuje za to australijska grupa Polaris, która w naszym odczuciu pomimo “mało przyjaznych” utworów daje zdecydowanie lepsze koncerty niż wspominana wyżej artystka. Ale czy ktoś kiedyś słyszał o złej muzyce rodem z Australii? No nie. Jedyną wadą tego występu okazał się być jego czas – raptem 9 utworów, w większości z wciąż najnowszego krążka zespołu pt. “Fatalism” (2023). Jednak w naszym odczuciu i tak najlepiej zawsze sprawdza się stare niezawodne “Lucid”. Dodatkowo Panowie dowiedli, że Europa w czerwcu wcale nie jest taka ciepła jak mogłoby się wydawać. Pomimo tego, że w tłumie można by się dosłownie rozpłynąć od pełnego słońca to Jake wywijał na scenie w kurtce bez kropelki potu na czole (przynajmniej na początku).
Galeria: Polaris na Rock For People 2025
Na głównej scenie oczywiście należy jeszcze wspomnieć najważniejszy występ dnia, czyli Avenged Sevenfold. Amerykanie, którzy niechcący stworzyli najbardziej “urzekający” utwór o nekrofilii czt. “A Little Piece of Heaven” wnieśli na scenę nieposkromioną ilość energii. Koncert, który wydawał się również nie najdłuższy (a trwał 1,5h) opierał się o same hity z dyskografii kapeli. Po za wspomnianym wcześniej utworem zamykającym cały występ mieliśmy okazję usłyszeć także “Afterlife”, “Bat Country”, “Hail to the King” czy “Unholy Confessions”. Przy tym ostatnim z wymienionych kawałków na scenie pojawił się gościnnie amerykański dj, Sullivan King. Ogólnie rzecz ujmując w naszej niespisanej hierarchii występów tego dnia był to zdecydowanie jeden z najpoprawniejszych i lepiej zagranych setów. Chociaż słyszeliśmy różne głosy na temat stanu wokalnego Sanders’a.
Galeria: Avenged Sevenfold na Rock For People 2025
Podobne nadzieje na świetne show pokładaliśmy w formacji Shinedown, którzy na Rock For People dawali jeden z dwóch tegorocznych koncertów w Europie. I chodź muzycznie nie zawiedli, bo setlista była świetna, a wykonanie na najwyższym poziomie to przerw pomiędzy utworami było sporo. A każda z nich dotyczyła poszukiwań połączenia z “górą” i wspominania zmarłych nam bliskich. Można by to potraktować jako próba moralizacji albo duchowej edukacji. Oczywiście naszym celem jak i innych uczestników wydarzenia nie było jednak nawrócenie (chyba?). Jak każdy, kto przybył do Hradec Králové mieliśmy nadzieję przede wszystkim na dobrą zabawę, a jednak przy tym występie zrobiło się bardzo depresyjnie. Oczywiście warto dodać, że w rekompensacie dostaliśmy nie tylko świetny muzycznie set, ale też okazję do usłyszenia dwóch ostatnich nowości. “Dance, Kid, Dance” oraz “Three Six Five”, z czego ta druga okazała się być koncertowo znacznie ciekawsza. Jednak honorowe miejsce w naszym zestawieniu najlepszych wykonań i tak należy się utworowi “Second Chance”.
Galeria: Shinedown na Rock For People 2025
Tego dnia na scenach wydarzenia pojawili się również Throphy Eyes dając bardzo poprawne show, Speed, Archers, Awolnation, Grandson, Kittie, Sylosis czy Japończycy z grupy SIM. Nie zabrakło też kontrowersyjnego Kneecap i czeskiej kapeli Abbie Falls, która coraz bardziej wybija się na międzynarodowej metalowej scenie. Festiwalowicze mieli więc pełen przekrój gatunków, z których mogli wybrać coś najciekawszego dla siebie. Polacy dodatkowo masowo mogli ruszyć ze wsparciem na występ rodaków z My Own Abyss, którzy zawładnęli Conference Stage. Aczkolwiek niefortunnie dla naszej rodzimej kapeli występ nakładał się ze wspominaną wcześniej Poppy.










