Rock For People 2025 czyli 30 lat rockowego szaleństwa! – Dzień 4 I 5 [RELACJA]
2025 June 17 | Sylwia SaramaRock For People to jeden z najszybciej rozwijających się festiwali w ostatnich latach. Coraz więcej i częściej słychać o nim również poza granicami Republiki Czeskiej, w tym także w Polsce. Nic więc dziwnego w tym, że swoje tegoroczne trzydziestolecie mieli okazję celebrować z przysłowiowym hukiem. Dodatkowo ten rok stał się kamieniem milowym w historii tego muzycznego przedsięwzięcia. Po raz pierwszy na lotnisku gdzie odbywa się festiwal zagościło łącznie aż 50 tysięcy ludzi, a same koncerty trwały pięć dni nie jak dotychczas maksymalnie cztery. I chociaż nie wiemy czy ta tendencja się utrzyma to i tak zapraszamy do lektury zapisu naszych wrażeń z tych kilku dni (11-15.06.2025) spędzonych w Hradec Králové. Ta część opowiada o czwartym i dodatkowym piątym dniu tego wydarzenia, o poprzednich mogliście przeczytać tutaj.
14.06.2025
Sobota, która formalnie pełniła funkcję finałowego dnia festiwalu oferowała przede wszystkim najbardziej wyczekiwany w ostatnich miesiącach występ grupy Linkin Park. Zespół, który z wiadomych przyczyn zniknął z radarów na kilka lat, a który obecnie od kilku miesięcy intensywnie promuje swój najnowszy album “From Zero”. Niezależnie od tego czy odpowiada nam wybór Emily Armstrong na miejsce Chestera czy też nie, jak najbardziej rozumiemy potrzebę kontynuowania tego dochodowego projektu. Dlatego też z nieukrywaną ciekawością wybraliśmy się przed KB Stage aby zobaczyć kapelę w obecnej formie.
Galeria: Linkin Park na Rock For People 2025
Utwory powstałe z uwzględnieniem możliwości wokalnych Emily czyli chociażby “Up From the Bottom”, “Heavy Is the Crown” i “The Emptiness Machine” wypadły fenomenalnie i pokazały zespół od najbardziej znanej energicznej strony. Nowości w secie stanowiły jednak tylko malutki procent, a pozostałe kawałki (17) to nie mogło być nic innego aniżeli klasyki LP. Nikt nie jest jednak w stanie w pełni oddać “Papercut”, “In The End” czy “One Step Closer” tak jak znamy te utwory i odtwarzamy je w głowach. Wokalistka formalnie podołała zadaniu i zaprezentowała się z możliwe najlepszej strony. Jednak jednocześnie znalazła się w pozycji, której nie jest w stanie przeskoczyć. Co dowodzi tego, że legendy nie umierają, a jedynie odchodzą w cień.
Główna scena tego dnia oferowała również występy Lovejoy, Zillakami, Sigrid i Biffy Clyro. Wokalistka Sigrid nam znana przede wszystkim ze współpracy z Bring Me The Horizon zaprezentowała publiczności ponad 10 autorskich utworów. Norweżka nie wykonuje jednak muzyki odpowiadających naszym preferencją to też z pewną ulgą mogliśmy ten czas poświęcić na koncert grupy Thrice. Amerykanie grający razem od niemal trzech dekad mają w swoim repertuarze skromne jedenaście (na ten moment) wydawnictw. Nic więc dziwnego, że na pokaźnej set liście znalazły się zarówno kawałki nowsze takie jak “Summer Set Fire to the Rain”, “A Branch in the River” oraz znacznie starsze jak “Stare at the Sun”. W zestawieniu najlepiej sprawdzają się jednak numeru ze średniej półki czyli prawie dziesięcioletnie “Black Honey” z “To Be Everywhere Is to Be Nowhere”. Tego samego, który przywrócił karierę kapeli do życia.
Galeria: Thirce na Rock For People 2025
Wracając na moment to największej sceny festiwalu, to pojawili się na niej jeszcze Szkoci z grupy Biffy Clyro. Podobnie jak wspomniany wcześniej Thrice mają na swoim koncie trzydzieści lat kariery i równie dorodną dyskografię. Aktualnie ich dorobek artystyczny zamyka wydawnictwo “The Myth of the Happily Ever After” z 2020 roku, jednak w czasie występu usłyszeliśmy nowy utwór zatytułowany “A Little Love”. Kawałek, który został wydany raptem trzy dni wcześniej otworzył set wzbogacony następnie o kolejne piętnaście znanych już utworów. W naszej opinii najlepiej wypadło klasyczne już “Living Is a Problem Because Everything Dies” oraz “Many of Horror”, ale do grona faworytów dopisujemy także niepozorne “Space”. Jeżeli podejść do setu nostalgicznie to brakowało równie klasycznego “Glitter and Trauma” i “Who’s Got a Match?”. Wykonanie na sto procent normy zrekompensowało jednak te braki.
Galeria: Biffy Clyro na Rock For People 2025
Na równoległej ale nieco mniejszej Tesco Stage mieliśmy okazję zobaczyć jeden z ostatnich koncertów grupy Stray From The Path. Zespół, który dosłownie kilka dni temu wydał swój ostatni krążek pt. “Clockworked” jeszcze przed jego premierą zapowiadał, że w kolejnych miesiącach dojdzie do rozwiązania ich działalności. Tym bardziej miło nam było mieć okazję by po raz ostatni przekonać się o tym jaką sceniczną energią dysponują. Wspomniane wydawnictwo w czasie tego występu reprezentował tytułowy utwór oraz “Kubrick Stare”. Całość programu formacji stanowiło osiem utworów, a jako ostatni przedstawili numer pt.“Goodnight Alt-Right” wydany wraz z albumem “Only Death Is Real”. Wcześniej na tej samej scenie zaprezentowali się jeszcze David Koller + Prague Philharmonia oraz Creeper. Natomiast później publika mogła posłuchać Motionless In White i Fontaines D.C..
Galeria: Stray From The Path na Rock For People 2025
Zespół wywodzący się ze stanu Pennsylvania czyli Motionless In White w ostatnich latach przechodzi wzrost popularności wyprzedając niemal wszystkie zaplanowane koncerty z dużym zapasem czasowym. Dało się to odczuć również na tym wydarzeniu, gdyż dostanie się pod scenę dosłownie graniczyło z cudem (efekt poniżej). Łącznie grupa wykonała raptem dwanaście utworów, z czego w większości bo aż pięciokrotnie sięgając po materiał z najnowszego wydawnictwa “Scoring the End of the World” (2022). Pozostałe numery również pochodziły z nowszych zasobów ich dyskografii, a o usłyszeniu w wersji live “London in Terror” z debiutu fani mogą już chyba zapomnieć. Bardzo nad tym ubolewamy! Nieco dziwi nas też brak “Another Life”, piosenki od której zaczął się cały przełom w karierze zespołu. Za to najlepiej wypadł numer “Disguise” z tej samej płyty.
Galeria: Motionless In White na Rock For People 2025
15.06.2025
Na przestrzeni tego dnia odbyło się odrobinę mniej występów, każdy oczekujący na finał znalazł jednak coś dla siebie. Dla nas był to koncert szwedzkiej formacji Adept, która w poprzedniej dekadzie nękała scenę z każdej strony. Jeżeli bywaliście na koncertach w tamtym okresie to pamiętacie o czym mówimy. W każdym razie usłyszenie po takiej przerwie “At Least Give Me My Dreams Back, You Negligent Whore!” daje prawdziwą satysfakcję. Nowości jakie pojawiły się w secie kapeli tj. “You” i “Heaven” też wypadły bardzo pozytywnie. Pozostałymi artystami, którzy tego dnia prezentowali się w różnych miejscach Parku 360 byli Rival Sons, Dirty Honey, Crossfaith, a także Signs Of the Swarm.
Jako ostatni punkt programu została nam wisienka na torcie, prawdziwa legenda, która zaczynała wzbierać na sile gdy nas (tj. redaktorów) nie było jeszcze nawet w planach. Guns N’ Roses dali koncert na głównej scenie festiwalu finalizując w ten sposób całą tegoroczną jubileuszową edycję. I chociaż po ich ostatnich występach w Polsce i nie tylko niejednokrotnie można było przeczytać opinie, że Axel swoje najlepsze czasy wokalne ma już niestety za sobą to ku naszemu zaskoczeniu wcale tak nie jest. Z pewnością w drugiej połowie lat osiemdziesiątych amerykanie mogli dawać z siebie na scenie znacznie więcej niż obecnie natomiast koncert wciąż okazał się być fantastyczny. Poryw nostalgii przy ponad trzech godzinach (!) występu i najbardziej klasycznych utworach takich jak “Welcome to the Jungle”, “Sweet Child o’ Mine” czy “November Rain” jest po prostu nie do opisania.
Dla nas te utwory, a także “Paradise City” i cover “Knockin’ on Heaven’s Door” to dzieciństwo, dla jeszcze innych pamiętne lata młodości. Guns N’ Roses to był i jest projekt łączący pokolenia pełnych pasji do muzyki ludzi z różnych zakątków świata.
#jeduRFP Do zobaczenia za rok!











